W maju 1946 roku, gdy Polska powoli podnosiła się z wojennej pożogi, w okolicach Koła rozegrała się scena, która do dziś budzi grozę i refleksję. Mowa o egzekucji Zygmunta Wawrzyniaka, młodego konspiratora, który zapłacił najwyższą cenę za walkę z nowym, komunistycznym porządkiem.
Kim był Zygmunt Wawrzyniak?
Urodzony w Sompolnie, z matki Niemki, został w 1941 roku wpisany na volkslistę. Aby uniknąć wcielenia do Wehrmachtu, ukrywał się. W 1942 roku zastrzelił volksdeutscha, który zamierzał go wydać żandarmerii. Uciekł do Wiednia, później wrócił w rodzinne strony. We wrześniu 1945 roku rozpoczął naukę w gimnazjum w Kole, gdzie wkrótce został aresztowany przez Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego.
Przymuszany do donosicielstwa, odmówił współpracy. W listopadzie 1945 roku wraz z kolegami założył grupę konspiracyjną liczącą 22 osoby. Od listopada do kwietnia przeprowadzili 17 akcji zbrojnych, głównie na urzędy gmin, zdobywając maszyny do pisania do druku antykomunistycznych ulotek. Podczas akcji zostawiał pokwitowania, podpisując się jako podporucznik AK o pseudonimie „Sęp”. Jego oddział dysponował zdobytą bronią: automatami, karabinami i pistoletami.
„Niektórzy członkowie grupy chcieli podjąć bardziej radykalne działania – np. wysadzenie siedziby UB w Kole na ul. Grodzkiej, ale Wawrzyniak nie chciał dopuścić do rozlewu krwi.” – czytamy w dokumentach IPN.
Proces i wyrok
W nocy z 23 na 24 kwietnia 1946 roku we wsi Kolonia Powiercie podczas obławy zorganizowanej przez MO, UB i oddział wojskowy z Kalisza, Wawrzyniak został zatrzymany. 11 maja 1946 roku na sesji wyjazdowej w kinie „Świt” w Kole Sąd Okręgowy w Kaliszu skazał 20-latka na karę śmierci.
Przebieg egzekucji
29 maja 1946 roku o godz. 8 rano skazanego przywieziono w pobliże cmentarza na ul. Poniatowskiego (obecnie ul. Kazimierza Wielkiego). Na miejscu byli ksiądz, lekarz, dwóch wojskowych, funkcjonariusz MO i funkcjonariusze UB. Prokurator Obuchowicz trzykrotnie pytał, kto wykona wyrok. Zgłosili się Więckowski i Dobrochowski. Trzeciego ochotnika nie było. Eugeniusz Kołodziejek, który wcześniej odmówił udziału w egzekucji, ostatecznie wystąpił, ale wycofał się, mówiąc, że nie jest zdolny do wykonania wyroku.
Skazanego ustawiono pod sosną z rękami związanymi paskiem. Prokurator dał znak. Więckowski oddał strzał, ale nie trafił. Kolejny strzał Dobrochowskiego również chybił – skazany poruszał się, szarpiąc, uwolnił ręce i próbował uciekać. Padło kilka strzałów, ale bezskutecznie. W pościg ruszyli prokurator, komendant aresztu i funkcjonariusze. Prokurator chwycił skazanego za lewe ramię, a komendant aresztu oddał dwa strzały w głowę, wykonując wyrok.
Pokazowy proces i bezwzględna egzekucja miały zastraszyć młodzież, wśród której – jak przyznawał Komitet Powiatowy PPR w Kole – „panuje duch partyzancki i antyrządowy”.
Dzięki udostępnionym przez dr Alicję Paczoską-Hauke dokumentom IPN (sygn. Po 0132/123) możemy dziś poznać te dramatyczne wydarzenia. Opracował Tomasz Nuszkiewicz.
Foto: images.pexels.com
Źródło: kolo.pl

