Retrospekcja w stylu retro: subkultury młodości w PRL-u
W powojennej Polsce, na tle szarej rzeczywistości komunizmu, wyrosła pierwsza autentyczna subkultura młodzieżowa – bikiniarze. Ich bunt wyrażał się nie w politycznych manifestach, ale w ekstrawaganckim stylu bycia, fascynacji Zachodem i miłości do jazzu. Choć dziś ich ślad zatarł się niemal całkowicie, w miastach takich jak Koło pozostawili po sobie żywą legendę.
Kim byli bikiniarze?
Subkultura bikiniarzy, nazywanych także „bażantami” czy „fagasami”, narodziła się w pierwszej połowie lat 50. XX wieku. Jej przedstawiciele – głównie młodzi mężczyźni – manifestowali swoją niezależność poprzez ubiór: kolorowe, oversize’owe marynarki z szerokimi ramionami, wąskie spodnie, jaskrawe krawaty z odważnymi nadrukami (często z wizerunkami nagich kobiet lub palm) oraz buty na grubej podeszwie. Ich dziewczyny, zwane „kociakami”, nosiły krótkie spódnice, kolorowe bluzki i charakterystyczne nylonowe pończochy ze szwem. Władze PRL-u postrzegały ich jako chuliganów i bumelantów, a media regularnie piętnowały ten „zgniły wpływ Zachodu”.
Kolski spacer w czasie
Wspomnienia Ryszarda Borysiewicza, mieszkańca Koła, przenoszą nas w lata 60. XX wieku, gdy ulice kolskiej Starówki tętniły życiem w rytmie swingu. Autor opisuje, jak jako nastolatek obserwował starszych chłopaków, którzy wzorowali się na bikiniarzach – z włosami zaczesanymi w „kaczy kuper”, grzebykiem w kieszeni marynarki i papierosem Marlboro w kąciku ust. „Pamiętam, że w latach 60. XX wieku na ulicach kolskiej Starówki często widywałem starszych od siebie chłopaków, którzy upodabniali się do tej subkultury” – wspomina Borysiewicz.
Młodzi mężczyźni z Koła zaopatrywali się w modne ciuchy u pani Idziakowej, która prowadziła sklepik przy placu PZPR – podobno sprowadzała towary od rodziny z USA.Moda na Starówce
Nie tylko mężczyźni dbali o wygląd. Kolanki, jak nazywa je autor, nosiły odważne kreacje: krótkie spódnice z rozcięciami, wysokie buty z cholewami oraz kaprony (nylonowe pończochy) obowiązkowo ze szwem. Barwne bluzki i apaszki dopełniały stylizacji. W tamtych czasach widok kobiety w spodniach był sensacją – dopiero pod koniec lat 60. moda na „ogrodniczki” zaczęła zdobywać popularność. Subkultura bikiniarzy w Kole była wyrazem tęsknoty za wolnością i kolorem w szarej codzienności PRL-u.
Dziedzictwo, które przeminęło
Dziś ten barwny pejzaż ulic kolskiej Starówki odszedł w zapomnienie. Nie zachowały się żadne zdjęcia z tamtych lat – pozostają jedynie wspomnienia i wyobraźnia. Jednak historia bikiniarzy i kociaków przypomina, że młodzieńczy bunt może przybierać różne formy, a moda bywa najsilniejszym narzędziem wyrażania siebie. Dla mieszkańców Koła to sentymentalna podróż do czasów, gdy na ulicach królowały kolorowe krawaty i śmiech młodych ludzi.
Foto: images.unsplash.com
Źródło: kolo.pl

