Ruiny Kolskiego Zamku to nie tylko zabytek architektury, ale przede wszystkim żywe miejsce pamięci, które przez stulecia kształtowało lokalną tożsamość i było świadkiem codziennego życia mieszkańców. Wspomnienia z lat 60. XX wieku, spisane przez naocznego świadka, ukazują zamek jako przestrzeń spotkań, młodzieńczych przygód i źródło legend, które przekazywano z pokolenia na pokolenie.
Miejsce spotkań i niedzielnych wypraw
Dla pokolenia dorastającego w połowie ubiegłego wieku Kolski Zamek był obowiązkowym punktem na mapie niedzielnych spacerów. Jak wspomina autor, niezależnie od pogłosków i opowieści, miejsce to stanowiło cel rodzinnych wycieczek. Bywało również scenerią dla ważnych życiowych decyzji, jak oświadczyny, co nadawało mu wyjątkowego, osobistego charakteru, wykraczającego poza jego historyczną wartość.
Legendy i opowieści przekazywane przez pokolenia
Wokół zamkowych murów narosła bogata warstwa lokalnego folkloru. Młodzież z zapartym tchem słuchała historii snutych przez „wyspowych wędkarzy”. Wśród opowieści pojawiały się wątki o Białej Damie – córce starosty, o duchach skazańców jęczących w lochach, czy o tajemniczych ogniskach płonących nocą na wzgórzu. Te legendy, mieszanka prawdopodobnych faktów i fantazji, nadawały miejscu aurę tajemniczości, która skutecznie zniechęcała do nocowania wśród ruin, jednocześnie nieustannie rozbudzając ciekawość.
Ślady przeszłości wyryte w cegłach
Jednym z najbardziej namacalnych dowodów na długą historię zamku jako miejsca odwiedzanego przez ludzi są wyryte w cegłach napisy i daty. Autor, kierowany ciekawością, odczytywał te swoiste „listy obecności”. Znajdowały się tam zapisy z różnych epok: od najstarszych, pochodzących z 1750 i 1793 roku, przez liczne z lat 1914–1940, po powojenne z 1946 roku i późniejsze. Te inicjały i daty to bezcenny, choć często anonimowy, głos dawnych mieszkańców i gości, którzy pragnęli pozostawić po sobie ślad.
Trwała legenda o tunelu
Jedna z najbardziej intrygujących opowieści dotyczy rzekomego podziemnego połączenia zamku z klasztorem oo. Bernardynów na Starówce. Choć trudno dziś zweryfikować jej prawdziwość, sama legenda świadczy o wyobraźni i sposobie postrzegania przestrzeni miejskiej przez minione pokolenia. Tunel ten w wyobrażeniach mieszkańców symbolizował ukryte powiązania między ważnymi punktami dawnego Koła.
Wspomnienia te ukazują Kolski Zamek nie jako martwy relikt, ale jako żywą część społecznej i kulturowej tkanki miasta. Był on areną zwyczajnych, ludzkich doświadczeń: przyjaźni, miłości, ciekawości świata i strachu przed nieznanym. Dziś, gdy ruiny są przede wszystkim obiektem badań historyków i konserwatorów, warto pamiętać o tej jego drugiej, niematerialnej warstwie – zbiorowej pamięci, która nadal stanowi o jego wyjątkowości i znaczeniu dla lokalnej społeczności.
Foto: kolo.pl

