Porównanie dwóch światów
W najnowszym felietonie opublikowanym na łamach lokalnego portalu, Ryszard Borysiewicz podejmuje próbę porównania dawnej Kolskiej Starówki z warszawskim Czerniakowem. Autor, który mieszkał w Warszawie w latach 1968–1971 oraz 1982–1987, dobrze zna klimat obu miejsc. Jego refleksje oparte są na osobistych doświadczeniach i znajomości lokalnych społeczności.
Bohaterowie kolskich ulic
Borysiewicz przywołuje postacie, które tworzyły niepowtarzalny klimat Starówki w Kole. Wymienia m.in. takie ksywki jak Karaś, Ślipek, Buła, Myniu, Jojo, Szewcu, Gitara, Piegus, Kutol, Strucel, Śledziu, Paluch, Krychu, Muskuła, Poła, Idek, Letan, Szczygieł i Patela. Według autora, mimo że wielu z nich było wyobcowanych od rzeczywistości, honor i osobista godność były dla nich wartościami nadrzędnymi.
„Wspominam ich jako wspaniałych, serdecznych kumpli «ze sztamą», służących pomocą — pomimo, jak bywało, własnych problemów” — pisze Borysiewicz.
Dziewczyny z Kolskiej Starówki
Autor nie pomija również kobiet, które odgrywały ważną rolę w życiu Starówki. Wspomina takie postacie jak Czarna Mańka, Jadzia Patefon, Krzywa Józia, Frunia, Jaśka „Masz Złotówę”, Ewka Piwko, Krasnopióra, Garbuska, Kicia, Grażynka i Jolka. Podkreśla, że ich uroda była doceniana nie tylko lokalnie, ale i szerzej — o czym śpiewała dawna Kolska Kapela Podwórkowa „BUMEL SZYCHTA”.
Kodeks honorowy i zwyczaje
W artykule pojawia się również opis nieformalnych zasad panujących na Starówce. Borysiewicz przytacza historię o dziewczynie i chłopaku z Wyspy, którzy zostali źle potraktowani przez kogoś z przedmieścia — co nie pozostało bez odpowiedzi. Opisuje też zwyczaj odprowadzania dziewczyn przez most na Warcie tylko do połowy, co świadczyło o silnych więziach społecznych i kontroli terytorialnej.
Podobieństwa i różnice
Autor zastanawia się, czy Kolska Starówka była równie niebezpieczna dla obcych jak warszawski Czerniaków. Przyznaje, że prawdopodobnie tak, ale podkreśla, że obie społeczności łączyła bogata legenda i niepowtarzalny klimat. Wspomina, że na Czerniakowie tworzyli go apasze i piękności nocy, a w Kole — chłopaki z ksywkami i dziewczyny, które do dziś pozostają w pamięci.
Artykuł kończy refleksją o nieuchronnym upływie czasu, który zaciera dawny, barwny obraz Kolskiej Starówki. Borysiewicz wyraża nadzieję, że wspomnienia i ballady pozwolą zachować tę unikalną historię dla przyszłych pokoleń.
Foto: images.unsplash.com
Źródło: kolo.pl

